wtorek, 14 czerwca 2016

Ochłapki z myśli #17 - statyści na studiach, kakaowa książka i kryzys w pisaniu

Dzisiaj opowiadam Wam anegdotkę z wykładu, dzielę się dość gorzką refleksją na temat studiów, polecam najpopularniejszą książkę w tym tygodniu, narzekam na brak weny i ujawniam co wspólnego mają moje włosy i wpisy na blogu. Na koniec wpisu po prostu wychodzę. 

1. Anegdotka time!
Na wykładzie z algebry profesor narzeka na niską frekwencję. Stwierdza:
- Nie chodzą tacy na wykłady, a potem przychodzą na ćwiczenia i nic nie potrafią. A po co to tak robić? Taki student to w ogóle mi niepotrzebny na ćwiczeniach. Student statysta taki.
I tak właśnie pojawił się w moim słowniku kolejny typ studenta <3

2. A skoro już o studiach mowa... Taka refleksja mnie naszła: moje studia to w dużej mierze parada recyklingowanych projektów, przemielonych przez wiele palców wielu pseudoprogramistów. Do tego dochodzi parada recyklingowanych egzaminów i kolokwiów, robionych przez profesorów i doktorów, którym się po prostu już nie chce. A w tym całym gównie płynę sobie ja. I tylko czasem strzela mnie cholera.

3. Jeżeli jeszcze nie słyszeliście o DecoMorreno i jego głośnym dziele Najwyższa jakość, to prawdopodobnie nie logowaliście się do internetów od co najmniej tygodnia. Tutaj możecie poczytać o tym jak to się wszystko podziało, kto zaczął zabawę i o co w ogóle chodzi. Ja czekam na kolejne pozycje tego autora.

4. Stwierdzam, że nie mogę mieć poukładanego życia. No bo tak: jak staram się ogarnąć studia, pracować odpowiedzialnie (i nawet dostawać za to pieniądz), prowadzić dość aktywne życie towarzyskie (no takie, co się nie ogranicza do napisania do kogoś na fejsie) i pisać na blogu, to cierpi mi przez to porządek w pokoju i dbanie o swoje ciało. Jak mam poukładane w szafeczkach, włos ułożon profesjonalnie i do tego jeszcze nieźle dobrany ałtfit, to na blogu wieje pustką, a studia się sypią. Ja nie wiem co mam z tym zrobić, skoro w aktualnym układzie (studia+praca+znajomi) nie mam miejsca na hobby i czyste włosy.

5. Zauważam pewną prawidłowość w pisaniu Ochłapków. Mniej więcej przy punkcie piątym dopada mnie kryzys i właściwie nie wiem po co ja to wszystko piszę i tak dalej. Nawet wychodzenie mi nie pomaga. Doszło do tego nawet, że zrobiłam sobie kawę, umyłam naczynia, posprzątałam w pokoju i nawet zrobiłam sobie warkocz. I nic. Możliwe, że potrzebuję spaceru. Ktoś chce ze mną wyjść?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz