środa, 13 stycznia 2016

Ochłapki z myśli #1 - pieczenie chleba, wspomnienia ze szkoły i kaktus

Heh. Nowa seria na blogu. O czym będą Ochłapki? Ano, mam w głowie rzeczy, którymi chciałabym się z Wami podzielić, ale są zbyt krótkie na cały wpis/są aktualnościami z mojego życia. I tak oto powstał pomysł na serię wpisów dosłownie o niczym. Postaram się, żeby wychodziły co najmniej raz w tygodniu w okolicach środy/czwartku. So let's go!
1. Jakiś czas temu przy zakładaniu torby przypomniała mi się taka pewna rzecz z gimnazjum. Jakoś tak raz na pięć założeń plecaka rozpinał mi się od tego stanik. Takie tam... Ze szkolnego życia pierdoły. Swoją drogą... Jestem już ten szalony drugi rok na studiach i to straszenie jedynkami za brak zeszytu jest tak przyjemnie dalekie <3 Dla niektórych też pewnie przyjemnie daleki jest stres przed wywiadówkami. Mnie to nigdy nie dotyczyło, bo rodzice mocno gardzą każdą formą agresji. 

2. A dlaczego powierzać i zawierzać skoro wieża? I dlaczego użytkownik ale urządzenie? Dodatkowo porzeczka i pożyczka... Zdarzyć, ale zdążyć. Takie tam problemy człowieka piszącego. 

3. A tak odnośnie produktywności - bardzo pomogło mi odinstalowanie Messengera i aplikacji Facebooka z telefonu. Dzięki temu nikt mnie nie molestuje, gdy tego nie chcę i sama też nie czuję tej presji pisania do znajomych. Czysty umysł, a jak komuś naprawdę zależy, to napisze maila. I wiecie co jest w tym najlepsze? Ludzie serio piszą teraz maile <3

4. W sobotę kupiłam sobie kaktusa. Jest śliczny, zielony i tak mądrze patrzy! Z racji tego, że po pierwsze ja i mój mężczyzna kupiliśmy go w Obi, a po drugie oglądaliśmy właśnie Star Warsy kaktus ma na imię Obi-Wan KaktusObi i nawet nie jest mi z tego powodu głupio. Teraz nazywam go w skrócie Benem. 

5. W ramach projektu Mniej narzekania, marnowania czasu i planowania upiekłam wczoraj chleb czosnkowy. Na drożdżach. Taka ciekawostka - wygląda dobrze (niestety nie tak dobrze jak ten na fotce), pachnie dobrze, jak się go stuknie nożem, to nawet brzmi dobrze, ale jest paskudny w smaku. Na pewno wyrabiałam go za krótko... No cóż. I tak go wszamię, bo uwielbiam czosnek. 

6. W poniedziałek pierwszy raz wybieram się na basen i jestem zupełnie przerażona. Panicznie boję się wody - podczas wycieczki w gimnazjum prawie się utopiłam... Bleh. Gdyby kolejny wpis się nie pojawił, to już wiecie dlaczego. Prawdopodobnie będę się bawić tam całkiem nieźle, ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie ponarzekała.

7. W ramach tak pięknej środy polecam Wam piosenkę, której nie mogę się za nic pozbyć z głowy. Jest w niej jakiś taki urok, którego nie sposób opisać. A może to po prostu to, że słuchałam jej, gdy byłam mała, a teraz rozumiem angielski... 

No i to tyle. Waham się nad tematem kolejnego wpisu. Albo będzie o feminizmie, albo będzie o tym czego nauczyły mnie studia. Zobaczymy co mnie bardziej do siebie przekona ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz