sobota, 31 października 2015

Dzień 48. Gdzie spotykasz się z przyjaciółmi/znajomymi?

Jeszcze jakieś... Hmm... Pół roku (?) temu prawdopodobnie napisałabym tu, że tak naprawdę nie mam przyjaciół/znajomych i zaczęła tu swój wywód o tym jak bardzo jestem kupą. Dzisiaj jednak mam już trochę inne podejście. I zupełnie innych znajomych! Także ten... Do wpisu!

piątek, 30 października 2015

Dzień 47. Coś nietypowego, co robisz codziennie.

No to chyba będzie pisanie wierszy. Wiem, że idę na łatwiznę i nie będę się tłumaczyć za bardzo, ale... No wracałam do domu dzisiaj! PKP mnie wykańcza. Powinni się reklamować jako magiczne podróże. Mnie taka magia dzisiaj dopadła - jeszcze nie wyjechaliśmy ze stacji początkowej, a już mieliśmy 15 minut opóźnienia bo tak. Na ukojenie moich nerwów wierszyk!

czwartek, 29 października 2015

Dzień 46. Piosenki, do których się nie przyznajesz.

Czyli zapraszam Was na żenujący rajd po żenującej muzyce! Ale nie... Serio. Będzie żałośnie i żenująco. Okropnie. Jeżeli lubicie dobrą muzykę... Macie jeszcze czas, żeby się wycofać. Tak tylko ostrzegam! 

środa, 28 października 2015

Dzień 45. Coś, co stworzyłaś.

Och, wow. Kiedy to było...? Dawno, dawno (2009 rok!). Trochę za dawno jak na mój gust, ale zupełnie nie przejmuję się tym. W końcu to całe wyzwanie to nic innego niż jeden wielki powrót do mojej przeszłości. Tym razem wracamy do gimnazjum (znowu... zieeew...), gdy odkryłam, że z muliny można robić takie ładne rzeczy. Pamiętam, że robienie bransoletek było w pewien sposób moim wkupieniem się w łaski znajomych ze szkoły. Wtedy jeszcze mi zależało. W sumie... Teraz uważam, że to nawet całkiem zabawne.

wtorek, 27 października 2015

Dzień 44. Strona internetowa!

Dzisiaj znowu wierszem, bo czuję się jak kupa, jesień jest piękna, zaczęłam praktyki, a rozmowy na wfie mogą być paskudnie inspirujące.

poniedziałek, 26 października 2015

sobota, 24 października 2015

Dzień 41. Twój dzień. W szczegółach.

Ten styl pisania wpisów to jest coś, co robiłam bardzo dawno temu i totalnie o tym zapomniałam. A szkoda, bo bardzo mi się podobało. Cieszę się, że przy researchu do tego wyzwania przypomniały mi się moje stare teksty, gdzie tego typu pisaniny było dużo. Z racji tego, że dzisiaj siedzę i opierdzielam się przed kompem, co jest raczej słabym materiałem na wpis, spróbuję napisać o wczoraj. Trzymajcie kciuki, bo może wyjść strasznie słabo.

czwartek, 22 października 2015

Dzień 39. Twoje ulubione miejsca na Ziemi.

Och, dzisiaj prawdopodobnie będzie trochę poetycko. Może nie aż tak do porzygu, ale trochę na pewno. A dlaczego tak? Bo żyję przecież w magicznym świecie. To pewnie dlatego zaznaczyłam sobie w tytule, że chodzi o miejsca na ZIEMI. Nie byłabym chyba w stanie opisać Wam makareny, która dzieje się w mojej głowie. Od dzieciństwa uciekałam od ludzi, więc szukałam miejsc, w których nie ma nikogo, gdzie jest cicho a atmosfera sprzyja czytaniu. Teraz trochę się w tym temacie zmieniło... Niekoniecznie na moją korzyść, ale kto by się tam tym przejmował?

środa, 21 października 2015

Dzień 38. Jak podobała ci się szkoła na przestrzeni lat?

Moje podejście do szkół jest dość ambiwalentne. Z jednej strony kocham je za potencjał do eksperymentów społecznych, a z drugiej nie znoszę za atmosferę getta. Taką mają szczególnie gimnazja. Często przypominają nawet miłe miejsca, ale w zasadzie można tam równie szybko załatwić sobie zadanie z matematyki jak heroinę... Ale od początku.

wtorek, 20 października 2015

Dzień 37. Co inspiruje cię codziennie?

Ludzie. Bez zbędnego zastanawiania się. Ludzie to coś, co tak naprawdę gna mnie do pisania. Nie ma nic bardziej inspirującego niż natura człowieka. Bo ona bywa naprawdę podła, naprawdę okropna. Najgorsza. I jednocześnie tak bezwzględnie piękna. Człowiek to stworzenie tak pełne sprzeczności... Skrajności. Nie sposób o tym nie pisać.

poniedziałek, 19 października 2015

Dzień 36. Twoje ulubione słowa.

Mam problem. Naprawdę. Lubię słowa. Lubię ich brzmienie i to jak wyglądają na kartce. I lubię ich też używać w momentach, w których nie powinnam. I lubię też wrzucać je tak dość randomowo w wiersze. I patrzeć jak się zachowują w nich. Słowa są żywe, serio. Możecie mnie już przestać słuchać. Albo spróbować wepchnąć do psychiatryka. Nie wezmą mnie - za dobra jestem w słowach!

niedziela, 18 października 2015

Dzień 35. 5 rzeczy, które chciałabyś powiedzieć, ale pewnie nigdy tego nie zrobisz.

Czasem jest tak, że słowa stają w gardle. I to nawet najlepszemu poecie. Najlepszemu mówcy. Tak czasem po prostu bywa, że niektóre rzeczy nie przechodzą przez filtry bezpieczeństwa. Stoimy wtedy czasem zupełnie bezbronni, czasem ze łzami w oczach, a czasem zaciskamy pięści i wtedy już nic nas nie zatrzymuje. Sama mam tak dość często. Gryzę się w język codziennie, codziennie nie pozwalam sobie na komfort szczerości. Tych, którym mówię wszystko to, co myślę nazywam przyjaciółmi i pielęgnuje takie znajomości. Mało ich trochę. To dobrze. Nie lubię przeklinać przecież ciągle.

sobota, 17 października 2015

Dzień 34. Rzeczy, z którymi masz problemy.

Taa... Muszę już wychodzić, a siedzę przed komputerem i napieprzam ten głupi wpis. #złaorganizacjaczasu Jeżel chodzi o rzeczy, z którymi mam problemy, to chyba wpisanie po prostu życie i zostawienie tego wpisu byłoby świetnym pomysłem, ale mogłoby zostać źle odebrane. Więc postaram się wycisnąć z siebie coś przez te dziesięć minut, które mi zostały do Czasu Ostatecznego. Wtedy muszę koniecznie wyjść. Inaczej ktoś oderwie mi głowę. Oby tylko. Ach, oczywiście zażalenia odnośnie błędów jak zwykle kierujcie na konto na fejsie. Tym razem będzie ich na pewno dużo więcej. Nie dodaję obrazka, bo jestem bucem.

piątek, 16 października 2015

Dzień 33. Twoje uzależnienia.

Jeżeli chodzi o uzależnienia, to jestem kupą. Koszmarną kupą. Zupełnie beznadziejną. Wystarczy, że wypiszę tu tylko nazwy uzależnień, a już będę miała pełną długość wpisu. Serio. Dlatego też ograniczę się do tych, które są dla mnie najbardziej żenujące. Oczywiście.W innym wypadku jeszcze poczułabym się dobrze ze sobą i co wtedy?

czwartek, 15 października 2015

Dzień 32. Wzloty i upadki ostatniego miesiąca.

Wrzesień był dla mnie okropnie wręcz łaskawy. Ostatnie chwile wakacji wypełnione słońcem, lodami i spotkaniami z ludźmi, których kocham, uspokoiły trochę moje skołatane nerwy i pozwoliły poukładać parę rzeczy. Sądzę, że to szczególnie zasługa lodów. We wrześniu przeprowadziłam się do nowego mieszkania - było epicko. Zresztą... Nadal jest! Pozbyłam się też paru osób z mojego otoczenia. Tak szczerze to nie wiem jak zakwalifikować tę zmianę. Wywalenie z grona znajomych paru niekoniecznie najfajnieszych osób zdecydowanie pozytywnie wpłynęło na mój nastrój. Z drugiej strony rozstawanie się z ludźmi zawsze trochę mnie boli. Może powinnam przestać już być tak sentymentalna?

środa, 14 października 2015

Dzień 31. Zdjęcie twojego biurka.

Jak pewnie domyślacie się to nie jest zdjęcie mojego biurka. Ba! To w ogóle nie jest biurko. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest to, że niestety wieczorami nie mogę robić zdjęć w moim pokoju - światło jest za słabe i zdjęcia wychodzą jak kupa. Takie życie, Bożenki. Może kiedyś zastąpię to faktyczną fotką. Póki co cieszmy oczy zdjęciem zrobionym przez kogoś, kto zna się na fotografowaniu zdecydowanie lepiej niż ja. 

wtorek, 13 października 2015

Dzień 30. Zdjęcie dowolnego miejsca w twoim mieście.

Taaaak. Wiem. Wczoraj nie było wpisu. Złożyło się na to wiele czynników, ale głównie to, że byłam po prostu na piwie ze znajomymi intensywnie uczyłam się na studia. Wiecie... Życie studenckie to nie tylko nauka imprezy. Czasem trzeba też zrobić coś innego. A tak poza tym, to o MBTI muszę napisać porządnie i odpowiednio dobrze się przygotować do tego tematu. Inaczej mój mężczyzna mnie pobije. Albo trwale uszkodzi. Jeszcze nie wiem.

niedziela, 11 października 2015

Dzień 28. Historia twoich włosów.

Moje włosy nie są jakoś specjalnie gadatliwe - ciężko z nich wyciągnąć jakieś ciekawe historie, więc nie wiem jak to wyjdzie, ale postaram się coś naskrobać tutaj. Aktualnie włosy przechodzą trochę trudny okres, robi się zimno, a one nie lubią czapek i kapturów. Jakoś będę musiała się z nimi dogadać...

sobota, 10 października 2015

Dzień 27. Co myślisz o ekstrawertykach?

Dzisiaj będzie trochę stereotypowo... No dobra. Będzie BARDZO stereotypowo. Tak słowem wyjaśnienia: jestem introwertykiem, a o tym co osobiście myślę o introwertykach można przeczytać tutaj. Na co dzień otaczam się raczej introwertykami, chociaż moja przyjaciółka i chłopak to dwa paskudne przypadki ekstrawertyków. Od samego patrzenia na nich robi mi się dziwnie! A teraz do tematu.

piątek, 9 października 2015

Dzień 26. Kim jesteś?

To prawdopodobnie jedno z najtrudniejszych pytań, jakie można zadać poecie. Chociaż tak naprawdę nie jestem poetką. Z drugiej strony... Kiedyś udało mi się coś tam napisać. I nawet komuś się podobało. No... To może trochę jestem poetką. I chyba właśnie dlatego nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. A może po prostu dlatego, że jestem kotem? Miau!

czwartek, 8 października 2015

Dzień 25. Cele na najbliższy miesiąc.

Październik dopiero się zaczął i robienie planów na kolejny miesiąc zdaje mi się być trochę dziwne - chyba źle coś obliczyłam przy pisaniu zadań do wyzwania. Prawdopodobnie to przez to, że właściwie nic nie obliczałam. Well... Fuck it. Tak każe tytuł, tak zrobię. Pewnie nie wykonam ich, ale trudno. Nie liczą się przecież efekty tylko chęci. Czy coś.

środa, 7 października 2015

Dzień 24. Strumień świadomości!

Strumień świadomości to tekst pisany konkretnego tematu, spisywanie tego, co przychodzi nam do głowy. Trik jest taki, że spisywać trzeba wszystko i nie wolno niczego wywalać. W teorii ten tekst ma nie być sprawdzany, ale ja pewnie swój przeczytam, żeby nie zostawić na blogu jakichś bardzo rażących błędów. Mam na napisanie całości dwanaście minut. Ciekawe, co uda mi się z siebie w tyle wycisnąć.

wtorek, 6 października 2015

Dzień 23. Rzeczy, bez których nie ruszasz się z domu.

Mam wrażenie, że to odrobinę dublowanie tematu z torebki, ale trudno. Nie będę się kłócić czy coś takiego. Nie mogę też zmienić pytania, bo są ludzie, którzy zrobili screeny listy z zadaniami. Dzięki. Jesteście najlepsi. A wracając do tematu... Co by tu...

poniedziałek, 5 października 2015

Dzień 22. Zdjęcie czegoś bardzo wartościowego dla ciebie.

Czasem jest tak, że wpisy piszą się same, czasem trzeba im pomóc. Dzisiejszy jest sponsorowany przez Karolinę i jej ciasto. Nic tak nie wspomaga pisania jak odrobina cukru. W sumie to dużo cukru. Nieważne! Jak pewnie zauważyliście zdjęcie na górze nie jest mojego autorstwa. I jest na nim droga. Tada! No dobra... Jakieś wytłumaczenie pewnie Wam się należy. Czy coś.

niedziela, 4 października 2015

Dzień 21. Zawartość twojej torebki.

Dziś będę ścigać się z czasem, więc będzie raczej krótko i treściwie. Taa... No zobaczymy.
Moja torebka to taki specyficzny portal między wymiarami. Rzeczy znikają z niej i pojawiają się dość przypadkowo. Zrzucam to oczywiście na Siły Wyższe, nie na moje bałaganiarstwo i beztroskie wywalanie wszystkiego... Wszędzie. A teraz... Do przeglądu!

sobota, 3 października 2015

Dzień 20. Idealna randka?

Boję się używania słów typu idealny, genialny, najlepszy, najgorszy, na zawsze, nigdy i podobnych. Są takie... Ostateczne. Dlatego też poopowiadam Wam po prostu o takich tam różnych rzeczach, które można robić razem. I które nie ograniczają się do Netflix and chill

piątek, 2 października 2015

Dzień 19. Rzeczy, za które chciałabyś być zapamiętana.

Kiedyś.... Bardzo dawno temu, jeszcze zupełnie przed moim nowym życiem, miałam w głowie taką myśl Chciałabym, żeby ludzie zapamiętali mnie jaką dobrą osobę. Może nie specjalnie wybitną w czymkolwiek, może nawet nie zadowalająco odpowiednią... Ale po prostu dobrą. Będę uśmiechać się do ludzi, pomagać staruszkom na przejściach i pilnować wszystkich regulaminów. Będę dobrą żoną, matką, będę się dobrze opiekować domem. Teraz... Teraz chciałabym, żeby zapamiętano mnie trochę inaczej.

czwartek, 1 października 2015

Dzień 18. Twoje pasje.

Dobra. Przyznaję. Ten temat to zwykły strzał w stopę. Nie da się napisać o moich pasjach bez spoilowania tematów, które mają się dopiero pojawić albo powtarzania rzeczy, które już tu były. To może oznaczać tylko jedno... Pseudopoetyckie rzygi!