środa, 30 września 2015

Dzień 17. 7 rzeczy, które chciałabyś powiedzieć szesnastoletniej sobie.


Szesnastoletnia ja to była naprawdę dziwna osóbka. Nie rozumiałam świata, a światu zupełnie to nie przeszkadzało. Mi w sumie też . Byłam wtedy nieziemsko wręcz głupia, nie zdawałam sobie sprawy z masy rzeczy. Dodatkowo byłam zdecydowanie mniej sobą niż teraz. Trochę ciężko to wytłumaczyć, ale tak naprawdę było. Dopiero teraz tak naprawdę odzyskałam grunt pod nogami. I mam trochę rzeczy do powiedzenia mojej młodszej sobie.

wtorek, 29 września 2015

Dzień 16. Lista 10 osób (żywych, martwych, fikcyjnych), z którymi chciałabyś zjeść obiad. Dołącz menu.

Jestem spierdoliną, wiem. Piszę to jeszcze zanim obmyśliłam sobie, co tu będzie, ale już wiem, że jestem. Tytuł daje mi dostęp do wszystkich postaci, które zmieniły nasz świat, wielkich bohaterów, przywódców, największych geniuszy na Ziemi... A ja oczywiście pomyślałam na początku, że fajnie byłoby wypić piwo kremowe ze Snapem. No cóż. Don't judge.

poniedziałek, 28 września 2015

Dzień 15. Twoje zdjęcie sprzed dwóch lat.

Każda okazja jest dobra, żeby wstawić na bloga zdjęcie kotka. A ten kotek, to naprawdę wyjątkowe zwierzątko... Było. Zdjęcie jest oczywiście moje, bo zrobione moimi łapkami. Tak, wiem. Źle interpretuję te tytuły. Nawet nie jest mi z tego powodu głupio.

niedziela, 27 września 2015

Dzień 14. Osiągnięcie, z którego jesteś najbardziej dumna.

Przeżyłam.

Zachowała spokój, gdy pierwsza ze strzał wbiła się w trawę pół metra przed nią. Nie byli dobrzy w celowaniu, a gęsty las, w którym obozowała, nie ułatwiał im strzelania. Wstała powoli i odwiązała konia. Szepnęła do niego polecenie, zwierzę zostanie tu chwilę, potem schroni się gdzieś. Las pomoże im się spotkać. 
Powoli zaczęli wychodzić z ciemności. Niscy, krępi, co drugi trzymał łuk, reszta skradała się z krótkimi mieczami. A może to były po prostu ołówki i długopisy? Popatrzyła na nich z politowaniem i szepnęła imię lasu. Odwróciła się na pięcie i ruszyła biegiem przed siebie. Czuła ich za sobą, dzięki swojemu powiązaniu z drzewami widziała jak biegną za nią, jak ich twarze zastygają w wyrazie nienawiści. Potrząsnęła głową i wyrzuciła ten obraz z pamięci. Zbliżała się do urwiska i to teraz było jej priorytetem. Odkryła, że to wszystko jest pułapką o sekundę za późno. Strzała wbiła się jej w ramię, ale dziewczyna nie upadła. Skoczyła z urwiska i wpadła do wody. Przeżyła. 

sobota, 26 września 2015

Dzień 13. Twoja ulubiona zabawka z dzieciństwa.

Tada! Poznajcie Mysię. Mysia, jak zresztą samo zdjęcie mówi, jest niebieską myszką, która towarzyszy mi odkąd pamiętam. Teraz siedzi sobie bezpiecznie w moim starym pokoju, który ostatnimi czasy przestaje być już taki mój... Trudne jest dorastanie. Mysia oczywiście stanowi tylko wstęp do rozkmin nad czymś innym. Ja po prostu nie umiem się trzymać tematu. To wyzwanie jest debilne. Serio. A teraz do konkretów! ... Właściwie to do niekonkretów. Nevermind.

piątek, 25 września 2015

Dzień 12. Gdzie chciałabyś być za 10 lat?

- Skacz! - krzyczy do mnie, a ja bez zastanowienia rzucam się z pociągu, prosto w jego ramiona. 
Na planie filmowym jak zwykle wre praca. Poprawiam sobie włosy i śmieję się ze słabego żartu mojego filmowego partnera. Nie mam pojęcia jak się tu tak naprawdę znalazłam, ale nie przeszkadza mi to zupełnie. W końcu mówią, że w życiu trzeba spróbować wszystkiego. No, może oprócz kankana - myślę sobie. Nadal bolą mnie łydki!

czwartek, 24 września 2015

Dzień 11. Zdjęcie twojego charakteru pisma.

Zdjęcie w tym miejscu pojawi się dopiero jutro, bo dzisiaj zdecydowanie nie ma już dobrego światła. Tymczasem zapraszam Was do przeczytania kilku ciekawostek na temat mojego pisania.

Piszę dużo. Dużo i brzydko. Dlaczego brzydko? Brzydko, bo piszę zdecydowanie za szybko, żeby to było chociaż w niewielkim procencie czytelne. A piszę szybko, bo myślę szybko. Chyba odrobinę za szybko jak na pisanie na kartkach. Nie ma nic gorszego niż ten moment, gdy kończysz zdanie i dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, że masz kolejne pięć zdań w głowie, ale... Nie pamiętasz jak miałeś połączyć wątki. Więc zastygasz z ręką nad kartką i patrzysz się tępo w przestrzeń... Nie...? Tylko ja tak mam? <wzdech>

środa, 23 września 2015

Dzień 10. 10 rzeczy, których ludzie nie spodziewają się po tobie.

Są takie rzeczy, które niezmiennie wzbudzają w moich znajomych zdziwienie. Po skonfrontowaniu z takimi rzeczami patrzą na mnie dziwnie i pytają Ty tak serio? a ja im odpowiadam, że Nie, tak tylko na żarty. To nawet nie są jakieś bardzo dziwne rzeczy! Chyba, że ja po prostu sama mam źle postawioną granicę między tym, co jest normalne i tym, co już takie nie jest. Well... Przekonajmy się sami!

wtorek, 22 września 2015

Dzień 9. Dziwne rzeczy, które robisz, gdy jesteś sama.

Uważam siebie za całkiem normalną osobę, która nie ma bardzo dziwnych zachowań, ale czasem... Zostaję sama. Wtedy jestem kupą dziwności, które dzisiaj ujrzą światło dzienne! Taa... Entuzjazm. Radość. Już się nie mogę doczekać.

poniedziałek, 21 września 2015

Dzień 8. Zdjęcie kogoś, kogo aktualnie podziwiasz.

Aktualnie, jak widać zresztą po zdjęciu, nie podziwiam nikogo konkretnego, bo dość obce są mi idee adorowania konkretnej osoby. Nie zrozumcie mnie źle - nie uważam, że na świecie nie ma wartościowych osób, po prostu trochę dziwne wydaje mi się stawianie na piedestale kogoś, kogo najczęściej nawet nie znamy. Ludzie mówią, że chcą być jak Kowalczyk, Brad Pitt czy jakiś inny Obama i to jest ok. Naprawdę. Tylko dla mnie jest dziwne.

niedziela, 20 września 2015

Dzień 7. 10 rzeczy które zaprzątają ci ciągle głowę.

Moja głowa to koszmarny chaos. Przewijają się przez nią ciągle masy informacji, niekoniecznie potrzebnych, które wyczerpują mi energię. Dlatego czasem podczas rozmów zawieszam się, patrzę w ścianę za rozmówcą i nie kontaktuję przez chwilę. Przegrzewa mi się po prostu głowa. Potrzebuję wtedy zimnego napoju albo prysznica. Dzisiaj przez chwilę postaram się Wam opowiedzieć o paru rzeczach, które od pewnego czasu przychodzą mi do głowy i pukają w drzwiczki umysłu. Część z Was stwierdzi na pewno, że mam jakąś paranoję. Ciekawostka jest taka, że będziecie mieć rację.

sobota, 19 września 2015

Dzień 6. List do kogoś. Kogokolwiek.


Drogi Kocie!

Dziękuję Ci za te wszystkie głaski, które uspokoiły moje skołatane myśli. Dziękuję za mruczenie do ucha późnymi, zimnymi nocami, gdy świat wydawał się taki obcy i nieprzyjemny. I dziękuję Ci też za te wszystkie przyniesione do łóżka martwe myszy. Absolutnie nie poradziłabym sobie bez nich! Dziękuję za mizianie mnie łapką po dłoni i za bieganie ze mną po sadku. I też trochę za te wspólne spacery, gdy czuwałeś nad moim bezpieczeństwem. I trochę za wysłuchiwanie mojego bełkotu podczas płaczu. Nikt inny nie chciał mnie wtedy słuchać.

piątek, 18 września 2015

Dzień 5. Lista miejsc, w których mieszkałaś.


Przez całe swoje życie mieszkałam tutaj, na wsi, gdzie życie wcale nie płynie sobie tak spokojnie jak mogłoby się wydawać. Kłamstwem byłoby jednak stwierdzenie, że mieszkałam całe życie w tym domu, domu moich rodziców. Dlaczego? Zanim jeszcze zaczęłam swój burzliwy romans z bursą (który tak swoją drogą nie zakończył się dla mnie zbyt dobrze) nie opuszczałam co prawda na dłużej domu, ale pół dzieciństwa przemieszkałam u swoich sąsiadów: Kamila i Sylwii. Doskonale pamiętam ten dreszcz adrenaliny, kiedy musiałam przebiec późnym wieczorem przez pole buraków, żeby wrócić do siebie. Albo gdy musiałam przejść przez oblodzone pole. Podczas jednej z takich przepraw złamałam sobie rękę, ale tak szczerze to nie pamiętam za bardzo jak to się stało. To był świetny okres mojego życia. Dzieciństwo. Nie złamanie sobie ręki. Z Kamilem bawiłam się w Diablo (don't ask) i grałam w siatkówkę przez bramę, z Sylwią piekłam babki z błota i robiłam wianki. I pomieszkiwałam u nich. Czasem oni u mnie. Szczególnie wtedy, gdy moja mama piekła ogromne buły ciasta drożdżowego, które jedliśmy jeszcze gorące, chociaż dorośli na nas krzyczeli.

czwartek, 17 września 2015

Dzień 4. Twoje zdjęcie.

Nie umiem robić zdjęć. Ale tak serio. Ucinam znajomym głowy, nie mam pojęcia o kompozycji i ogólnie źle chyba trzymam aparat, bo dowolne zdjęcie spod moich palców wygląda jak kupa. To oczywiście nie przeszkadza mi nadal trzepać fotki jak głupia. Zapraszam Was więc na fascynującą podróż przez to bagno. Trzymajcie się mocno, bo momentami będzie żałośnie.

poniedziałek, 14 września 2015

O krzyczeniu, imigrantach i białych kartkach

Dzisiaj miał się tu pojawić miły i przyjemny wpis z wyzwania, ale zdecydowałam się jednak na skomentowanie rzeczy, które dzieją się w sprawie imigrantów. Tak szczerze, to nie chciałam mieszać się w ten temat, ale #fuckit. Jesteśmy w internecie. Nie muszę się znać na sprawie, żeby móc ją skomentować. Prawda?

niedziela, 6 września 2015

Dzień 3. Screenshot twojego pulpitu.

No cóż. To chyba mówi samo za siebie, ale tak czy inaczej jakieś słowo wytłumaczenia pewnie się należy. Przede wszystkim... Tak, nie mam tapety, bo irytuje mnie zlewanie się obrazka w tle z ikonkami. Pasek mam z prawej strony, a nie na dole pulpitu, bo tak wygodniej przegląda mi się treści na stronach internetowych. Mała ilość ikonek jest spowodowana głównie tym, że do przeglądania zawartości swojego dysku używam Total Comandera, którego widać na pasku. Dzięki niemu mam szybki dostęp do wszystkich dysków, urządzeń podłączonych do mojego komputera i takich tam. Polecam.

sobota, 5 września 2015

Dzień 2. 5 rzeczy, które chcesz powiedzieć różnym ludziom.

Czasem bywa tak, że zwyczajnie nie chcę czegoś mówić. I to są właśnie takie rzeczy. Nie mówię ich z różnych powodów. Czasem nie chce mi się uczuć składać w słowa i wyrzucać z siebie. Czasem nie mam ochoty się kłócić. Czasem odzywanie się jest po prostu stratą czasu. Czasem mam już dość tłumaczenia tych samych rzeczy po raz kolejny. Czasem wydaje mi się, że ten drugi człowiek nie zrozumie. No cóż.

piątek, 4 września 2015

Dzień 1. Jakim typem współlokatora jesteś?



Jestem czymś między współlokatorem widmo i poltergeistem. Słychać, że coś sobie tam robię, ale gdy wychodzisz ze swojego pokoju, już mnie nie ma. Zdarza mi się robić herbatę o 3 w nocy, ale staram się zawsze być cicho. Najczęściej siedzę spokojnie w swoim pokoju, ze słuchawkami w uszach i nie przeszkadzam. Chyba, że znajdę piosenkę, którą dobrze mi się śpiewa. Wtedy radzę uciekać. Szybko. Bardzo. Nie mam problemów ze zmywaniem naczyń, sprzątaniem po sobie i innymi takimi. Wszędzie za to zostawiam swoją sierść. Wystarczy, że poruszę głową, a wypadnie z niej chmura włosów, która poleci generalnie wszędzie. Walczę z tym. Kind of.

czwartek, 3 września 2015

101 days challenge - wprowadzenie!


Trochę głupio czuję się robiąc coś takiego na tym blogu, ale stwierdziłam, że ogólnie fuck it! to moje podwórko i po prostu to napiszę. Jeżeli jesteś normalnym użytkownikiem internetu, to pewnie przewinęły Ci się gdzieś jakieś "challenge" a po polsku "wyzwania". Jeżeli nie jesteś... Ech. Ok. Jakoś to ogarniesz. Dawno, dawno temu, gdy prowadziłam jeszcze bloga na innej platformie, zrobiłam sobie wyzwanie takie jak w tytule i niesamowicie mi się spodobało. Głównie dlatego, że jest bardzo długie - przez dłuższy czas nie będę musiała wymyślać konkretnych tematów. Z doświadczenia wiem, że pisanie codziennie, nawet strasznych głupot pobudza kreatywność. Oby tak było i tym razem.