środa, 27 sierpnia 2014

Być


Bywają takie dni, że po prostu jestem. Siedzę i słucham jak rosną mi włosy. Można powiedzieć, że trochę wariuję. A może wcale nie? Przecież one naprawdę rosną. Więc słucham. Brzmią trochę jak kamień rzucony na pufę. W domu nie mam ani jednej pufy, ale przecież kamieniem można rzucić zawsze. Ważne, żeby nie być tym pierwszym, bo pewien Pan nie lubi. Ale przecież nikt pufie nic nie zarzuci. W końcu nie ma jej w domu. Mogą tylko rzucić kamieniem. Wtedy właśnie rosną włosy.