wtorek, 28 października 2014

Kobieta

Być kobietą to czuć. Nie widzieć, nie dotykać, nawet nie słuchać. W szczególności nie słuchać. (Słuchanie to rola mężczyzn, tych prawdziwych, z zarostem na twarzy i kluczykami w kieszeni.) Czuć. Być kobietą to mieć długie włosy i wysokie obcasy. To mieć włosy ścięte na krótko i trampki na nogach. To uwodzić i nękać, nie dawać spać i usypiać w ramionach, piec i umieć dopiec. To być muzą i grzechem. Być skrajnością. Tym właśnie wszystkim jednocześnie.

środa, 27 sierpnia 2014

Być


Bywają takie dni, że po prostu jestem. Siedzę i słucham jak rosną mi włosy. Można powiedzieć, że trochę wariuję. A może wcale nie? Przecież one naprawdę rosną. Więc słucham. Brzmią trochę jak kamień rzucony na pufę. W domu nie mam ani jednej pufy, ale przecież kamieniem można rzucić zawsze. Ważne, żeby nie być tym pierwszym, bo pewien Pan nie lubi. Ale przecież nikt pufie nic nie zarzuci. W końcu nie ma jej w domu. Mogą tylko rzucić kamieniem. Wtedy właśnie rosną włosy.

piątek, 20 czerwca 2014

Morze


Morze mnie przeraża. W sumie to chyba zawsze przerażało. Mimo tego decyduję się jechać. Nie wiem jakie motywy mną kierują. Prawdopodobnie po prostu nie chcę wiedzieć. Nigdy nie byłam dobra w przyznawaniu się do takich rzeczy przed sobą. W autobusie lekko buja i ta bujanina o czymś mi przypomina. O innej wyprawie, o której wolałabym chyba zapomnieć. Dlatego też nie myślę. Patrzę na krajobraz za oknem, który robi się coraz bardziej płaski. Przechodzi przeze mnie dreszcz. Jeszcze tylko chwila.

czwartek, 29 maja 2014

Znów jest maj

Tym razem czuję, że jest maj. Gorąco wwierca mi się do głowy i pali bólem w skroniach. Jest ciepło, bardzo ciepło, za ciepło na mój zwykły strój. Czarny i słońce nie idą w parze. Mimo wszystko upieram się, żeby ubrać się w to, w czym wyglądam dobrze. I idziemy. Czarna spódnica tańczy mi wokół nóg. Chyba wyglądam zdecydowanie zbyt poetycko, ale kiedy tu wyglądać poetycko jak nie właśnie w maju! Mam wrażenie, że słońce smaga mnie ciepłymi falami po twarzy. Chyba lubię siebie taką. Rozgrzaną od słońca, roześmianą. Mam ochotę tańczyć i śpiewać. Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało. Chcę też skakać, ale nie miałabym nic przeciwko temu, żeby po prostu położyć się na trawie i rozmawiać o tym, że epikureizm jest tak bardzo spoko i ile trwa podróż na Marsa.

środa, 14 maja 2014

Męki poety

Idzie poeta polną drogą,
niedola mu na fujarce gra.
Patrzy na swoje ręce z trwogą,
bez wódki nie zna dnia.

Kroczy za nim panna dumna,
piękna i ulotna postać.
Nikt nie wie, że ta figura chmurna
to poezja, której nie może sprostać.

Idzie nad trawą lekko pochylony,
dziwi się każdemu źdźbłu.
Pewnie znowu podchmielony,
próbuje sprostać przeżytemu dniu.

Zatacza się na prawo, lewo
aż w końcu boską rzucony ręką,
pada w chłodnym rowie lekko
i pisze szarpany miłości męką:

Księżyc, niebo, nad głową kometa,
droga, mlecz i trawa.
Gdybym ja nie był poeta,
to byś mnie pokochała.

4 V 2014

sobota, 19 kwietnia 2014

Zmiany

wyrzucić od dawna martwego trupa z szafy
to smutna konieczność
bo tylko zajmuje miejsce
nowym wiosennym sukienkom

smutna konieczność
którą próbowałam ominąć

zupełnie martwy trup

próbowałam reanimować
amoniak na wargach

a potem zawzięłam się strasznie
wzięłam głęboki oddech
jeden drugi trzeci
zmieniłam prześcieradło w całun
zawinęłam trupa i wywaliłam przez okno

na chodniku została mokra plama

przyjdzie słońce to wysuszy

 19 III 2014

sobota, 8 marca 2014

przegrać swoje życie
grając w pokera ze śmiercią
sprzedać swoje ciało nekromancie
za kilka marnych groszy
przepić swoją duszę
gdzieś między jedną a drugą bramą

porzucić wszystko co ludzkie
by móc prosto w twarz
zaśmiać się Bogu
i rzucić to wszystko w cholerę

wyjść stąd
naostrzyć topór
założyć hełm
odkurzyć kołczan ze strzałami
wsunąć na nogi ciężkie buty
osiodłać konia

i iść walczyć za Walhallę

~ Damianowi, który nie bał się
 pokazać mi swojej Walhalli

19 II 2014